• Wpisów:11
  • Średnio co: 186 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 21:49
  • Licznik odwiedzin:1 500 / 2234 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ona? zawsze głęboko w myślach, ukryta w sercu, obecnością tylko duchową. Jest jak rana, blizna na psychice. On jest kompletnym przeciwienstwem, jest tak blisko, tak blisko odejścia z mojego serca..
 

 

..

Coś mi siedzi w głowie, to jest zło, po jakiejś części. przecież dobro nie pozwoliłoby mi na takie myśli. Chę tego, chcę również tego co było. Zaprzeczam sama sobie.
 

 
Wczorajsza noc miała być szczególna, miałam polożyć się blisko Ciebie, przytulić i spokojnie zasnąć. Zawsze chciałam byś był blisko, byłeś jedynym marzeniem młodej dziewczyny. Moim największym szaleństwem. Próbując zasnąć minionej nocy nie czułam tego wszystkiego, Twój oddech był tak daleki od tego, którego w tamtym momencie potrzebowałam. Musiałam wstać i podejść do okna, musiałam zapalić by poczuć ją choć przez chwilę .
 

 
Noce nigdy nie pozwalały mi na chwilę spokojnego snu, zasypiam rzadko, każdy sen wiąże się z drżeniem ciała i łkaniem przy przebudzeniu.

Ale teraz odwracam wzrok, widzę w koncie pokoju postać, rysy twarzy są mało wyraźne, ale ja znam je na pamięć, chcę przespać całe życie w tych ramionach, całe życie złożone z kilku kolejnych dni..
 

 



Wiesz, czasem gdy uświadamiam sobie , że jestem szczęśliwa - jest mi wstyd. Mam wrażenie , że nie powinnam , że nie mam prawa się uśmiechać , bo Ciebie już tu nie ma. Chociaż wiem , że zawsze chciałeś mojego szczęścia.
 

 



Uwielbiam zaglądać w głąb jego wielkich zielonych oczu.
Obserwować jego teczówki, które z wielkim skupieniem wpatrują się
w coraz to nowsze i większe rany na rękach.
Jego choroba zawładnęła mną już do końca ,czuję w tym niesamowitą przyjemność,
w każdym wbiciu igly jest coś, nie potrafię tego jeszcze nazwać.
Dzięki temu czuję euforię, która pomaga mi przetrwać kolejny dzień.
 

 
Przechodząc przez ulicę zatopionej w bieli mgieł opustoszałej Preligti zrozumiałam jedno, nie mam nic, prócz tego życia, którym już nie potrafię żyć, bezsens w sensie. Stanęłam przed szybą Rossy, spojrzałam na swoje odbicie, różane policzki, zimne spojrzenie. Chciałam cos wyczytać z tej skamieniałej twarzy. Chciałam umrzeć, poraz kolejny...